lis 07 2003

suicide


Komentarze: 0

pisze tego bloga bo poprostu lubie pisac, uwielbiam przelewac mysli na paioer, a ostatnimi czasy, zaczolem zamieszczac wszystkie moje przemyslenia w internecie. Mysleliscie kiedys o samobojstwie?? na pewno jak kazdy. ja czest o tym mysle chociaz moze nie powinienem przezicez mam te 19 lat a wlasciwie to po co mialbym sie tluc po swiecie bo taka jest prawda, dziecinstwo ,szkola podstawowa, szkola srednia(okres buntu) laski, imprezki, studia, zona , malzenistwo, starosc, smierc.tak zajebiście ciekawego życia nie chciałbym prowadzić. chyba nie mógłbym wytrzymać myśli że coś mogłem w życiu zrobić, a jednak gówno z tego wyszło. nie mógł bym znieść myśli, że tak na prawdę przepieprzyłem życie, żyjąc tak jak się powinno, tak jak trzeba lub tak jak 'wypada'. jeżeli spisany byłbym na skok w taką przepaść to na prawdę chciałbym to przerwać w wieku.. mhm.. 30lat?

.: komu to pomoże
..chyba jedyną usatysfakcjonowaną osobą może być tylko samobójca. chyba że znajdzie się psychopata dla którego lepiej by było żeby ktoś nie żył. pomogło by mi to na przykład w sposób taki, że nie musiałbym na to wszystko patrzeć, nie musiałby kolejny raz przeżywać zawodów, upokorzeń, zmartwień, depresji.. to wszystko skończyło by się jak nożem uciął.. jednak po co miałbym to przerywać a nie zaznać tego beztroskiego szczęścia i uwolnienia od problemów. to jest właśnie problem samobójstwa. nie zaznamy braku zmartwień, nie poczujemy się szczęśliwy, po prostu zrobi się czarno i przestaniemy czuć..

.: co zostanie
..ja na przykład chciałbym widzieć twarze ludzi którzy dowiedzieli się że się zabiłem. wtedy mamy jak na dłoni wypisane komu na mnie zależało, dla kogo byłem kimś niezbędnym. chciałbym zostawić list, w którym napisałbym coś na prawdę dołującego, wyrzuciłbym z siebie wszystko to, co mnie trapiło i co spowodowało że miałem dość.. właściwie trochę szkoda by mi było ludzi którzy na prawde poczuli by się przygnębieni z powodu mojego samobójstwa. chociaż chciałbym napisać coś co przedziało by na wylot ludzi którzy powodowali moje przygnębienie, chciałbym napisać starym jacy z nich fatalni rodzice, podziękować i pozdrowić najbliższych kumpli, zkurwić bez reszty ludzi przeze mnie znienawidzonych którzy przyszli na pogrzeb z konieczności lub z jakiegoś chorego typowego sentymentu..

.: wybór
..chodzi o wybór pomiędzy zejściem świadomym a tym niechcianym, rozpaczliwie błagając o to, by jeszcze nie umierać (śmierć przypadkowa). jest jeszcze jedna myśl która nie daje spokoju - że tak na prawde w każdej chwili mogę umrzeć i gdy na przykład podejmę się jakiegoś przedsięwzięcia a ktoś na przykład wsadzi mi nóż w plecy dla rozrywki.. moje dzieciństwo spędzałem na ulicy św. Wojciecha, gdzie mieszkał koleś o imieniu Wojtek. pamiętam że razem się bawiliśmy, razem łaziliśmy nad rzekę etc. ogólnie wychowaliśmy się razem. gdy przeprowadziłem się w inne miejsce i poszedłem do szkoły, po siedmiu latach dowiedziałem się, że gdy Wojtek Cichowski(przecież mój stary kumpel) był na wycieczce i został trafiony piorunem. po prostu ot tak, na szlaku, szedł w grupie i ładunek skupił się na grzecznym i pilnym facecie z przyszłością.. z dwojga złego to ja sam bym chciał wiedzieć kiedy i dlaczego...

.: przypadki
..przypadek jakby wyjęty z tekstu 'mikimoto-król pereł'.. znałem kiedyś pewnego Daniela. przeprowadził się z Gdańska do przasnysza, w blok położony przy moim, od razu stał się takim właśnie królem pereł, od razu poznał najgorszych meneli, wkręcił się w "fajne" towarzystwo, znalazł dziewczynę. kiedyś mijałem się z nim na ulicy, jak zwykle pośmialiśmy się z jego "osiągnięć" szkolnych, co tam u mnie co tam u niego.. po tygodniu obudziłem się i dowiedziałem, że ktoś się z naszego bloku powiesił.. dopiero w szkole dowiedziałem się, że to był właśnie Daniel. zostawił list, na pogrzebie nie byłem, bo tego bym nie wytrzymał...
gdzie ja byłem?

.: mój wybór
..teraz co ja o tym wszystkim myślę. właściwie już nic nie myślę, zobojętniłem się w tej kwestii. to idiotyczne i bezowocne rozwiązanie, na prawdę nikomu nie przyniesie ulgi, wręcz przeciwnie - pozostawi tylko złe skojarzenia "dlaczego i po co".. te "dlaczego" jeszcze można wytłumaczyć, każdy ma swoje 'poważne' powody.. ale właściwie czy jest po co.. przypadki chodzą po ludziach, może akurat trafi mi się coś, co uczyni mnie szczęśliwym. tak na prawdę to już mam swoje małe światełko, byćmoże okaże się pochodnią.. dlaczego miałbym nie ryzykować i nie brnąć w tym bagnie dalej? suicide to bardzo tchórzowskie rozwiązanie. jestem pewien że niewielu pomogło..
widzę to tak: trzeba być kimś prostym, nie wiedzieć nic o 67 wymiarze, karmić się podstawowymi, konfecyjnymi "dobrami świata", niewiele myśleć o sobie i być po prostu prostym człowiekiem który powie do siebie "dooobra, ja to się wieszam, bo to nie ma sensu", albo trzeba być poważnie załamanym człowiekiem, który znalazł się w sytuacji, z której nie ma kompletnie żadnego wyjścia.. tak to widzę. nie wyobrażam sobie innych przypadków..


pamiętajcie że TAM nie jest aż tak pięknie..
miejsca dla niecierpliwych w niebie nie ma...
i nie marnujcie swego czasu..

kontakt GG : 713109

graco : :
Do tej pory nie pojawił się jeszcze żaden komentarz. Ale Ty możesz to zmienić ;)

Dodaj komentarz